Nie tylko w przypadku The Doors, nazwa była czymś więcej niż logo, fragmencik książki angielskiego romantyka W. Blake’a definiował przesłanie w jakie wpisywała się twórczość Jima Morrisona i spółki. Oczywiście nie miałem szans na udział bezpośrednio w koncercie The Doors. W czasach mojego dzieciństwa i młodości prawie każdy z wykonawców starał się nagrać krążek live lub wypuścić ze studia nieformalne nagrania, nie występujące w oficjalnej dyskografii zwane bootlegami, z których mniej lub bardziej otwarcie walczono, jednocześnie nie stroniąc od czerpania z tego zysków. Taka niby wojna z ówczesną formą piractwa muzycznego. Jeśli chodzi o The Doors to mimo upływu lat jest to dla mnie muzyka, którą można odkrywać na dziesiątki sposobów. Szkoda, że dla młodszych słuchaczy to kompletna nisza.
![Koncerty na których nie byłem, … a szkoda [The Doors] /odcinek 46. Koncerty na których nie byłem, … a szkoda [The Doors] /odcinek 46.](https://static2.lok.lukow.pl/data/articles/xl-koncerty-na-ktorych-nie-bylem-a-szkoda-the-doors-odcinek-46-1661769709.jpg)












![Wyjazd słuchaczy ŁUTW do Warszawy [FOTO] Wyjazd słuchaczy ŁUTW do Warszawy [FOTO]](https://static2.lok.lukow.pl/data/articles/sm-16x9-wyjazd-sluchaczy-lutw-do-warszawie-23-01-26-1769521231.jpg)




Komentarze