Z górnej półki- cykl wirtualnych spotkań z poezją [ACH JAKA ŚLICZNA I LIRYCZNA… poezja socrealistyczna] /spotkanie XI

  • 26 kwietnia 2020, 13:00
  • Sławomir Żyłka
Z górnej półki- cykl wirtualnych spotkań z poezją [ACH JAKA ŚLICZNA I LIRYCZNA… poezja socrealistyczna] /spotkanie XI
Wiersze z okresu socrealizmu. Te najśmieszniejsze, te najbardziej patetyczne, najniższej jakości i z najgorszymi rymami! Jednak, w przypadku wybitnych poetów… forma - ponad 100% normy. Nie będę komentował treści bo ona nie da się obronić… a potępienie już się dokonało.  W przypadku niektórych autorów przytoczę równolegle także poetyckie perełki.

***

WŁADYSŁAW BRONIEWSKI
„Słowo o Stalinie” (fragmenty) 

"Rewolucja - parowóz dziejów"...
Chwała jej maszynistom!
Cóż, że wrogie wiatry powieją?
Chwała płonącym iskrom!

Chwała tym, co wśród ognia i mrozu
jak złom granitowy trwali,
jak wcielona wola i rozum,
jak Stalin.

Przeleciały watahy lotne
białogwardyjskiej konnicy...
Trwał, jak skała samotny,
Carycyn.

Parły niemieckie kolumny,
waliły stalowym gradem,
aż padły pod pięknym i dumnym
Stalingradem.

Pędzi pociąg historii,
błyska stulecie-semafor.
Rewolucji nie trzeba glorii,
nie trzeba szumnych metafor.

Potrzebny jest Maszynista,
którym jest On:
towarzysz, wódz, komunista -
Stalin - słowo jak dzwon!

Tam - bezrobocia, strajki, głód.
Tu - praca. Natchniony traktor.
Tworzy historię zwycięski lud.
Chwała faktom!

WŁADYSŁAW BRONIEWSKI
 „Pierwszy Maja” (fragmenty) 

Temat? – jak rzeka. Miejsce? – świat.
Cel? – szczęście. Wróg? – kapitalizm.
Myśmy widzieli świat spoza krat,
kraty pękły od młota ze stali.

My pójdziemy Pierwszego Maja
ulicami stolic świata,
my za ręce będziemy się trzymali,
my każdego przyjmiemy jak brata...

Każdego? – nie!
bo jest gniew,
bo są banki, kajdany, trony...
Nasz sztandar?... Jego kolor czerwony,
"bo na nim robotników krew".

Myśmy szli, raczej nasi ojcowie
(ileż to lat?...)
w Warszawie, w Łodzi i w Żyrardowie
myśmy szli na Pierwszego Maja
jak na bój!
Trony, banki się jeszcze trzymają.

Trzymaj sztandar,
bo twój.
Był rok Piąty, był Siedemnasty,
błysnął Petersburg: natchnienie-miasto,
była dokoła wroga banda,
błyszczał Październik: sztandar!

Pokój, pokój, pokój narodom,
braterstwo dla wszystkich ras,
w przyszłość – pierwszomajowym pochodem,
wyżej sztandarów las!

WŁADYSŁAW BRONIEWSKI
„Byt określa świadomość” 

Smutna to była świadomość:
hałdy, hałdy, osada...
Proletariusz? – to przecie wiadomo:
ten, co nic nie posiada.

Co mi tam opowiadać,
co było, a czego nie będzie!
Chcę rozpowiedzieć radość
wszędzie.

Wydobyliśmy tyle a tyle
ponad normę. Wiadomo.
Niech dzieci spytają: „Ile
chleba z masłem przybyło do domu?”

Niech żona spyta: "Dlaczego
niezmęczony i taki radosny?"
Mąż odpowie: "Bom robił dla swego,
dla socjalizmu, dla wiosny.

Robiłem z rozmysłem, honornie,
kilof walił jak sto tysięcy,
325 ponad normę,
a będzie jeszcze więcej!"

Jeszcze czarne pod kopalniami
hałdy i widma domostw.
Przyszłość przed nami!
Byt określa świadomość!

WŁADYSŁAW BRONIEWSKI
„Moja miła”

Ja już nie chcę poetycko łgać,
ja chcę widzieć to, na co patrzę,
a przy tobie — śmiać się i łkać,
i tak na zawsze.
Spojrzyj, miła, jaki biały śnieg,
nad nim błękit sklepiony jak kościół.
Chodź na nartach na tamten brzeg
radości.
 W tym pokoju, pełnym słońca, bez krat,
dobrze sercu, ale za ciasno...
Wiesz, nie spałem tysiąc lat,
teraz chcę zasnąć.
Rozpalimy na szczytach gór
ogromne ognie,
będzie głód, pożoga i mór —
ty pomyśl o mnie.
Ja tak kocham, jak pada śnieg,
jak świeci Orion.
Nie ma drutów. Jest tamten brzeg —
krematorium.

WŁADYSŁAW BRONIEWSKI
„Bezdomność Warszawska”

Pisać pod Tuwima? —
nie chce się.
Pisać pod Gałczyńskiego? —
nic z tego.
Ja bym napisał coś pod Broniewskiego,
ale jego nie ma w domu,
on samotny chodzi Żoliborzem
i nawet domu nie ma,
tylko ruiny bez kształtu,
on chce się nad Wisłą położyć
i krzyczeć: „Gwałtu!”
Ale jeśli będą gwiazdy w niebie,
on się chwilę pomodli do ciebie,
przeżegna się przez Oriona
na Wielką Niedźwiedzicę,
gwiazdy powiedzą:
„Ona jest...”
Gwiazdy!
gdzie ją widzicie?

WŁADYSŁAW BRONIEWSKI
„Kominiarz”

Jeśli wierzyć kominiarzom,
Do kominów czyści włażą,
Ale potem, już od rana,
Twarz sadzami uwalana.
Na ramieniu miotły, sznury,
Na świat cały patrzą z góry.
Cały dzień po dachach łażą.
Dobrze czarnym kominiarzom!

Władysław Broniewski,
poeta, żołnierz, twórca poezji rewolucyjnej, liryki miłosnej,
wierszy dla dzieci oraz trenów. Był także tłumaczem.
Urodził się w 1897 roku w Płocku, zmarł w 1962 roku w Warszawie.
Wywodził się z rodziny inteligenckiej o szlacheckich korzeniach i tradycjach patriotycznych. 


 

Sławomir Żyłka

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Łukowski Ośrodek Kultury z siedzibą w Łukowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe