Z górnej półki- cykl wirtualnych spotkań z poezją [Lucyna Krzemieniecka] /spotkanie XVI

  • 6 maja 2020, 11:00
  • Sławomir Żyłka
Z górnej półki- cykl wirtualnych spotkań z poezją [Lucyna Krzemieniecka] /spotkanie XVI
ACH  JAKA  ŚLICZNA  I  LIRYCZNA… poezja socrealistyczna Wiersze z okresu socrealizmu. Te najśmieszniejsze, te najbardziej patetyczne, najniższej jakości… i z najgorszymi rymami! Jednak, w przypadku wybitnych poetów… forma - ponad 100% normy. Nie będę komentował treści bo ona nie da się obronić… a potępienie już się dokonało.  W przypadku niektórych autorów przytoczę równolegle także poetyckie perełki. 

„O wielkim Stalinie” Lucyna Krzemieniecka
...Józef Stalin - już to imię znacie.
Ludowej Polski - wielki przyjaciel.
Jego armia, jego wola wzniosła
krwi ofiarą wolność nam przyniosła.

W pierwszych latach, gdy nam zbrakło zboża,
Stalin spichrze radzieckie otworzył,
słał transporty surowca i maszyn,
żeby przemysł ruszył w kraju naszym.

W Polsce szkoły i fabryki rosną,
rośnie szczęście i socjalizm rośnie.
Imię wodza pokoju - Stalina - 
ludzie nasi powtarzają z ufnością.

„O dębie, co żołędzie rozdawał” Lucyna Krzemieniecka
Przyszła pod dąb wiewiórka: 
- Dębie, dębie mocarny, 
daj żołędzie do spiżarni. – 
I dąb dał. 
Przyszedł do dębu borsuk: 
- Dębie, dębie mój miły, 
już żołędzie mi się śniły. 
Daj żołędzi! 
I dąb dał. 
Przyszła do dębu myszka: 
- Dębie, dębie znajomku, 
daj żołędzi do domku! – 
I dąb dał. 
Przyszły do dębu świnki: 
- Dębie, dębie bogaczu, 
świnki z głodu aż płaczą. 
Daj żołędzi! – 
I dąb dał. 
Przyszła do dębu babcia: 
- Dębie, dębie łaskawy, 
daj żołędzi na kawę. – 
I dąb dał. 
Chociaż dawał niemało, 
jeszcze pięć mu zostało! 
A te w ziemi się skryły, 
by z nich nowe dęby były 

„Bukieciki” Lucyna Krzemieniecka
Opadnijcie moje złote i czerwone,
jestem jesień przyszłam tutaj,
w waszą stronę.
Lecą listki, lecą z klonu i kasztana.
Będą z listków bukieciki 
złote dla nas.
Nazbieramy, nastawiamy na stoliku
tych jesiennych, tych pachnących
bukiecików.

Lucyna Krzemieniecka, właśc. Wiera Zeidenberg ( 1907 - 1955 )
Polska pisarka pochodzenia żydowskiego, autorka popularnych utworów dla dzieci. Ukończyła gimnazjum Instytutu Pedagogicznego Wolnej Wszechnicy Polskiej,
a następnie studiowała polonistykę i romanistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Debiutowała na łamach pisma „Głos Prawdy” w 1926 roku, wierszem „Szczęście”.
Publikuje potem również w „Dziecku i Matce”, „Płomyku”, „Płomyczku”, „Słonku”.
W 1927 roku przeszła na katolicyzm, przyjmując imię chrzestne Lucyna.
W latach 1930–1939 wydała około dwudziestu tomików z utworami dla dzieci.
Okupację niemiecką spędziła w Warszawie, a powstanie w okolicach stolicy.
Po wojnie zamieszkała w Łodzi, a w 1948 roku wróciła do Warszawy.
Była związana ze „Świerszczykiem”, „Płomykiem”, „Płomyczkiem”, „Iskierkami”,
Teatrem „Baj” i Polskim Radiem, kontynuując obfitą twórczość literacką dla dzieci.
W okresie stalinowskim pisała również socrealistyczno-propagandowe utwory i zbiory przeznaczone dla najmłodszych. Laureatka Nagrody Literackiej miasta Warszawy w 1950 roku za twórczość dla dzieci i tomik wierszy „O wielkim Stalinie”.
Od 1928 r. poświęciła się wyłącznie pisaniu dla dzieci i młodzieży.
Jej publikacje to głównie „Idzie Nowy Roczek” (1930), „Bajdy ciotki Adelajdy” (1932), „Cudowne okulary” (1932), „Przygody Gapcia” (1934),
oraz „Z przygód krasnala Hałabały” (1936).  Zmarła w 1955 roku.
 

Sławomir Żyłka

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Łukowski Ośrodek Kultury z siedzibą w Łukowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe